Niedziela, 21 lipca 2024 r. 
REKLAMA

Ktoś „zabija” drzewa chemią

Data publikacji: 2023-11-17 12:15
Ostatnia aktualizacja: 2023-11-17 12:14
W nawiercenia wstrzykiwano chemiczną substancję, która spowodowała usychanie. Fot. BIK UM Świnoujście  

Wszystko wskazuje na to, że trzy zdrowe kasztanowce rosnące jeszcze do niedawna przy ulicy Rycerskiej uschły, bo były podlewane chemiczną substancją. Ostatecznie trzeba było je wyciąć. Niestety, to nie wszystko. Podobne nawiercenia widać także  na kilku innych drzewach. Sprawa została zgłoszona na policję.

Od kilku lat niektórzy mieszkańcy ul. Rycerskiej próbowali uzyskać zgodę na wycinkę trzech kasztanowców ze szpaleru drzew, jakie rosną wzdłuż tej ulicy. Skarżyli się m.in. na dużą ilość spadających jesienią liści. Drzewa były zdrowe, dorodne. Dlatego też służby marszałka województwa, które o tym decydują uznały, że ich wycinka nie ma uzasadnienia.

Około dwóch lat temu nagle drzewa te zaczęły usychać. W końcu były w takim stanie, że zagrażały bezpieczeństwu. Służby marszałka wydały więc zgodę na ich usunięcie.

Dopiero wtedy okazało się, co było przyczyną ich uschnięcia. Pnie były nawiercone. A tuż po wycięciu nie pachniały, jak powinny świeżym drewnem, tylko właśnie chemią. Ślady wskazują, że w te niewielkie nawiercenia wstrzykiwano jakąś chemiczną substancję, która spowodowała usychanie.

– Sprawdziliśmy dokładnie pozostałe drzewa i na kilku kolejnych znaleźliśmy również takie nawiercenia – mówią pracownicy Wydziału Infrastruktury i Zieleni Miejskiej Urzędu Miasta Świnoujście. – Na każdym z drzew po 3-4 otwory wywiercone na wysokości człowieka.