Piątek, 24 maja 2024 r. 
REKLAMA

Kaganiec coraz bliżej

Data publikacji: 2024-02-26 11:50
Ostatnia aktualizacja: 2024-02-26 11:50

Niedawno – po 8 latach pauzy – uaktywnił się tzw. Trójkąt Weimarski, skupiający Niemcy, Francję i Polskę. Nasz kraj w triadzie europejskich potęg… Niemcy, wiadomo, przewodzą. Natomiast Francja, nasz dawny sojusznik, ma w tej grupce przekonywać „pamiętliwych” Polaków do zgody na przywództwo sąsiada zza Odry, który nie zwykł Słowian głaskać. Notabene właśnie zaproponowany przez nowy rząd – postępowy program nauki historii wycisza momenty wielkości Rzeczypospolitej, chwały polskiego oręża, pomija wybitnych przywódców. Po epoce potęgi nadchodzi czas skromności…

Na spotkaniu Światowego Forum Ekonomicznego w Davos przewodnicząca UE Ursula von der Leyen w stanowczym tonie wezwała cały świat postępu do zdecydowanej walki z „dezinformacją” stanowiącą jej zdaniem największe zagrożenie dla programu ratowania Planety przed… człowiekiem. „Dezinformacja” to każda opinia niezgodna z opanowującą właśnie świat ideologią, która poprzez szantaż ekonomiczny zmusza nas do walki ze zmianami klimatu. Oznacza to rezygnację z paliw kopalnych, tradycyjnych upraw i hodowli, a przede wszystkim ogranicza rozwój nauki, wolny wybór prac badawczych i metod leczniczych. Każda obserwacja podważająca tezy globalistów, każdy niezależny sąd to dezinformacja.

Na ów apel z Davos pierwsza odpowiedziała… Francja – jeszcze w ubiegłym stuleciu kojarząca się ze swobodą, tolerancją we wszystkich dziedzinach życia. Otóż francuskie Zgromadzenie Narodowe (uzupełniając rygorystyczną ustawę pn. „Walka z dryfem sekciarskim”) wprowadziło punkt przewidujący karę 1 roku więzienia oraz grzywnę w kwocie 15 tys. euro dla krytyków metod leczenia „uznawanych przez państwo za bezpieczne”, a także dla tych, którzy „zachęcają do zaniechania oficjalnych metod leczenia terapeutycznego lub profilaktycznego, albo przyjęcia praktyk, które w oczywisty sposób(!) narażają daną osobę na ryzyko utraty zdrowia”. Ten natomiast, kto „namawia do stosowania praktyk terapeutycznych lub profilaktycznych, uznanych przez rząd za niewłaściwe i narazi chorego na pogorszenie stanu zdrowia fizycznego lub psychicznego”, naraża się na karę 3 lat wiezienia i 45 tys. euro grzywny”.

Czy ten kaganiec na wolność słowa i poglądów okaże się skuteczny w kraju niesłabnących strajków i demonstracji?

Wkrótce ten przepis nazwany potocznie „dekretem Pfizera” parlamentarzyści znad Sekwany uzupełnią o specjalny rozdział dotyczący mediów. (https:/www.ilgiornaleditalia.it/news/esteri/579562/francia-macron-censura-vaccini-covid.html.) Słowem Macron rządzi na całego, a nam również od zachodu powiewa grozą – komuna wraca w swej „wojennej” krasie.

Jak nietrudno się domyślić, nowy rygorystyczny przepis dotyczy przede wszystkim dość natarczywie anonsowanych, wręcz zaplanowanych kolejnych pandemii. Rząd Macrona właśnie zaświecił przykładem innym krajom Unii.

Niestety, wiele wskazuje na to, że elity trzęsące światem postanowiły zdławić solidarny bunt europejskich rolników przeciw Zielonemu Bezładowi, aplikując nam kolejną falę „pandemii”… Dużo zależy od Niemiec, gdzie akurat toczy się wiele spraw sądowych o odszkodowania za niepożądane skutki szczepień przeciw covid-19, a rządząca koalicja lewicowo-liberalno-zielona wyraźnie traci społeczne poparcie. Czy Polska – trzeci uczestnik Trójporozumienia Weimarskiego – zdecyduje się skopiować tyrańskie przepisy Macrona? Przypomnę, że zachodniopomorski poseł Czesław Hoc proponował sankcje karne za uchylanie się od szczepień. Na szczęście jego projekt ustawy wstrzymała garstka rozsądnych.

Czy Tusk, wzorem Macrona, spróbuje zdławić dyskusję o pandemii, której rygory spowodowały w Polsce ponad 200 tys. nadmiarowych zgonów? Zarówno „Zielony Ład”, jak i cały pakiet „covidowy” z lockdownami, maseczkami, kwarantannami i obowiązkiem szczepień popierały wszystkie stronnictwa Okrągłego Stołu…

Warto zauważyć, że największą odporność na masową propagandę – dało się to zauważyć w czasie „pandemii”- zachowali w Polsce mieszkańcy wsi i małych miast, przede wszystkim na wschodzie i południu kraju. Natomiast w większych aglomeracjach oparli się jej ci, którzy wolą czytać niż patrzeć w ekran TV. Po ostatniej zmianie władzy osób myślących samodzielnie przybyło. To krzepi.

PS. Obecne demonstracje rolnicze są znakomitą przygrywką do wyborczej kampanii samorządowej. To lekcja obywatelskiej aktywności. Przypomnienie naturalnej hierarchii potrzeb zwykłego człowieka. Zwłaszcza teraz, gdy w okrągłym stołecznym gmachu jak króliki lęgną się dziwaczne, godzące w  n o r m a l n o ś ć  projekty ustaw. ©℗

Janusz ŁAWRYNOWICZ

Komentarze

J
2024-03-07 12:49:09
Kolejny raz, czytając Pana felieton, poczułem powiew świeżego, mądrego dedukowania. Bardzo dziękuję za te słowa. W potoku medialnych wskazań co jest dobre, co złe, z czym trzeba walczyć, a co ocalić, możliwość wolnego i świadomego samostanowienia jest nie tylko rzadkością, ale wręcz „gatunkiem” zagrożonym. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję.

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500