Sobota, 13 lipca 2024 r. 
REKLAMA

Sługa narodu, czyli prezydent wojny

Data publikacji: 2024-05-26 11:00
Ostatnia aktualizacja: 2024-05-26 22:07

Minęło pięć lat rządów Wołodymyra Zełenskiego. To bez wątpienia jedna z najbardziej barwnych, fascynujących, zaskakujących, ale i kontrowersyjnych karier politycznych XXI wieku. Przeszedł kilka przemian, z których każda brzmi niczym hollywoodzki scenariusz filmowy. Od komika do męża stanu. Od „ruskiego agenta” do bohatera oporu przeciwko Moskwie. Ale też od przyjaciela do zajadłego krytyka Polski. Wreszcie: od wielkiego przywódcy swojego narodu po twórcę pełzającej dyktatury…

Porównanie ze światem filmu jest, rzecz jasna, absolutnie uzasadnione. W końcu, zanim stanął do walki o władzę w kraju, Zełenski był niezwykle popularnym aktorem i komikiem. Twórcą najbardziej znanego ukraińskiego kabaretu. Ukraińskiego, ale rosyjskojęzycznego. Kabaretu, który nie uznawał żadnych świętości. Obśmiewał zarówno Ukraińców, jak i Rosjan. Przed 24 lutego 2022 r. wypominano żarty antyukraińskie. Po 24 lutego 2022 r. przypominano żarty antyrosyjskie. W Polsce nie doceniano Zełenskiego. Nawet gdy wygrał wybory, słyszałem od ekspertów ds. wschodnich: „długo nie utrzyma się przy władzy. Ustąpi Rosji i zostanie obalony przez kolejny Majdan”. To było stereotypowe myślenie. Przekonanie, że jeśli ktoś mówi po rosyjsku, nie ma politycznego doświadczenia i nigdy nie był wojującym patriotą, to stając na czele kraju, z pewnością skapituluje przed Putinem. Ja wtedy w wielu różnych miejscach, publicznie komentując wyniki wyborów na Ukrainie, zapewniałem, że rosyjskojęzyczny nie znaczy prorosyjski. Prognozowałem też, że polityk, który nie jest ani hurrapatriotą, ani fanem Putina, może być wygodnym partnerem dla Polski. Bo nie sprzeda Ukrainy Rosji, ale też nie będzie zależny od nacjonalistycznego elektoratu, w związku z czym łatwiej będzie go przekonać do propolskich gestów w polityce historycznej. Częściowo się sprawdziło. Zełenski wykazał się osobistą odwagą, wchodząc w najważniejszą ze swoich życiowych ról – w rolę bohatera Ukrainy.

Polskę jednak potraktował, pisząc brutalnie, z buta. Grał rolę przyjaciela Polski, dopóki Warszawa bezwarunkowo i de facto za darmo wspierała Kijów. A gdy Warszawa zaczęła nieśmiało wystawiać rachunek, nagle staliśmy się w oczach Zełenskiego współpracownikami Kremla. To jednak była nie tyle wina „sługi narodu”, co polskiej dyplomacji, która wykazała się rażącą uległością wobec Kijowa. Gdybyśmy od początku rozmawiali z nim sposób asertywny, zapewne udałoby się więcej od Ukrainy uzyskać. Zełenski jednak konfliktował się nie tylko z Polską. Wyraźnie poczuł, że jest Bogiem wojny, gwiazdą światowego formatu, i zaczął swoich zachodnich sojuszników pouczać, krytykować, stosować wobec nich retorykę roszczeniową. Do tego dochodziły, zwyczajne u aktora, emocje.

W kraju też zaczął być ostro krytykowany przez mniejszościową, ale głośną część opinii publicznej. W pierwszych miesiącach inwazji Ukraińcy byli naprawdę jednością. W zasadzie dalej nią są. Tyle że już dawno przestała obowiązywać zasada, że na czas wojny należy odsunąć politykę na bok. Coraz głośniej nad Dnieprem mówi się błędach Zełenskiego. O tym, że nie przygotował kraju do wojny. Że korzystając z potrzeby silnej władzy na czas walki z wrogiem, wprowadza pełzającą dyktaturę. Że pod płaszczykiem jednolitego, patriotycznego przekazu najważniejszych mediów, wprowadza państwową cenzurę. Że nie zwalczył wszechobecnej korupcji. Ludziom przestaje wystarczać jego osobiste męstwo, to, że nie uciekł z Kijowa przed rosyjskimi czołgami.

20 maja zakończyła się kadencja prezydencka Zełenskiego. Zgodnie z ukraińską konstytucją, powinny odbyć się wybory. Ale już zgodnie z ustawą o stanie wojennym, dopóki ten stan obowiązuje, nie może być żadnych wyborów. Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest wątpliwa. I to daje Rosjanom pretekst do podważania legitymacji ukraińskiego prezydenta. Z drugiej strony, trudno sobie wyobrazić wybory w warunkach wojennych. Nawet sama ukraińska opozycja jakoś szczególnie nie protestuje. W obecnej sytuacji, przy przewadze medialnej władzy, i tak nie miałaby szans na zwycięstwo. W sondażach Zełenski wciąż góruje nad politycznymi rywalami. W dużej mierze dlatego, że Ukraińcy nie chcą radykalnych zmian podczas wojny. Trudno, żeby chcieli, skoro w telewizji widzą głównie obecnego prezydenta… Opozycja czeka więc, aż działa ucichną, żeby dopiero wówczas rzucić się do gardła „słudze narodu”. ©℗

Maciej PIECZYŃSKI

Komentarze

Sługę narodu
2024-05-26 19:24:22
(żymianina) stworzył Kołomski (żymianin). Ukraina ze "sługą" jest maszynką do zarabiania pieniądzy i "mielenia Ukraińców". Zacząło się gdy Nulland (żymianka) przy pomocy innych "żymian" zainwestowała 5 mld. dolarów. Sługa narodu będzie tak długo sługą dopuki "żymianie" nie "odkują" się. "Ranking "The Jerusalem Post" 2022. Prezydent Ukrainy na pierwszym miejscu listy wpływowych Żydów". "Wojna rosyjsko-ukraińska uczyniła go światową ikoną. Niewielu przywódców politycznych ma taką moc. Jego twar...
proszę nie pomijać
2024-05-26 14:07:26
podobieństwa losów Zełenskiego z losami Putina oraz podobieństwa losów ich promotorów - Kołomojskiego i Bieriezowskiego

Dodaj komentarz

HEJT STOP
0 / 500